Witam wszystkich. Ostatnio moje
życie przyspieszyło do prędkości prawie światła. Mam strasznie dużo rzeczy na
głowie związanych z awansem, przygotowaniami do ślubu oraz poszukiwaniem
mieszkania. Pojawiło się tez kilka problemów, ale jest już dobrze. Mam wrażenie,
że znowu jestem posiadaczką mojego życia, znowu dzierżę ster i krzyczę: Ahoj!
Mam troszkę planów na przyszłość i mimo wielu zmian, które nadchodzą, uśmiecham
się coraz szerzej. W końcu się nie boję i wiem, że przede mną dobre czasy
wypełnione pracą, ale taką jaką sama sobie narzucę, zabawą i znowu pracą.
Kłopoty są już za mną, a nawet jeśli znowu nadejdą, nie martwię się, bo wiem, że
sobie poradzę. Skąd ta pewność, zapytacie?
Otóż w ciągu
ostatniego roku zrozumiałam jedną niezwykłą prawdę. Im lepiej czuję się sama ze
sobą, tym lepiej wiedzie mi się w życiu. Jest to dla mnie niesamowite, ale
jeśli jestem pogodzona sama ze sobą, to po prostu to widać, a moje życie jest
lepsze i przyjemniejsze. Ponieważ mam porównanie naprawdę dwóch skrajnych
biegunów, mogę Wam z ręką na sercu napisać, że jeśli siebie kochasz i
akceptujesz, wysyłasz pewien wyjątkowy rodzaj energii, który ludzie i
prawdopodobnie reszta świata, po prostu czują. Ze swojej strony mogę podać
przykład trywialny - wygląd. Nie wiem, czy to moje oczy, czy wyprostowana
bardziej sylwetka, czy uśmiech w kącikach ust, czy może po prostu sposób w jaki
chodzę, ale co bym nie miała na sobie, ludzie prawią mi wtedy komplementy. Nie
żebym tego oczekiwała, wprost przeciwnie na początku byłam tym bardzo zaskoczona.
Również nie zaczęłam bardziej o siebie dbać, może trochę więcej ćwiczyłam.
Jednak jestem pewna, że to fakt, iż sama ze sobą czułam się dobrze, tak
pozytywnie wpłynął na mój wygląd. Kiedy jestem sama dla siebie kumpelą,
wszystko jest łatwiejsze. Jestem uśmiechnięta, lepiej rozmawia mi się z ludźmi,
mam ochotę na nowe wyzwania, łatwiej przyjmuję porażki czy znoszę problemy. Analizując
to, co przeczytałam i przeżyłam w ciągu ostatniego roku jestem gotowa wysnuć
wniosek, że właściwie samoakceptacja i pokochanie siebie to podstawa, aby
dobrze funkcjonować wśród ludzi, stworzyć związek pełen miłości, ale przede
wszystkim, aby żyć swoim wymarzonym życiem, walczyć o swoje marzenia i po
prostu czuć się szczęśliwym. Mam wrażenie, że bardzo wiele naszych problemów i
cierpień związanych jest właśnie z tym, że gdzieś wewnątrz nie jesteśmy sami ze
sobą pogodzeni i nie umiemy siebie pokochać. Szukamy wtedy szczęścia na
zewnątrz, w przyjemnościach czy u innych ludzi. Jest to jednak zły kierunek, bo
prawdziwą miłość, tę która najbardziej potrzebujemy tylko my sami możemy sobie
dać. Tak samo jest ze szczęściem. Choćbyśmy mieli to, o czym śpiewa Masłowska,
czyli bułki z hajsem, oraz setki ludzi dookoła, jeśli sami siebie nie umiemy
pokochać, wciąż będziemy czuli niedosyt oraz potrzebę akceptacji ze strony
innych, wciąż będzie nam czegoś brakowało. Czas więc zrobić pierwszy krok w
kierunku spełnienia i zawrzeć pokój ze sobą. Jest tylko jeden warunek.
Chodzi o miłość, a nie przerost ego. Chodzi o miłość zdrową, kiedy kochasz i
szanujesz samego siebie, kiedy dbasz o swoje ciało i umysł, kiedy dajesz sobie
i innym ludziom takie samo prawo do szczęścia i miłości. Chodzi o taką miłość
jakbyś sam dla siebie był dzieckiem. Wydaję mi się również, że tak naprawdę nie
ma innej drogi do szczęścia czy spełnienia, jak poznać siebie, zaakceptować i
podążać tylko za głosem swojego serca, tak by Twoja osobowość mogła się w pełni
przejawić. Chodzi mi o to, że wiele ludzi ma co do naszej osoby wiele
oczekiwań. Przez całe nasze życie. Ja na przykład często spotykałam się z
krytyką, ponieważ lubię ubierać się na czarno i lubię tatuaże, lubię postawić
na swoim i mam parę swoich małych dziwactw, jak np. ogromna wrażliwość (czasami
nawet reklamy doprowadzają mnie do łez). Jednak będąc tutaj w Londynie,
pojęłam, że tylko będąc sobą, robiąc jeszcze więcej tatuaży i podążając za moim
wewnętrznym głosem będę szczęśliwa i będę miała możliwość cokolwiek osiągnąć.
Nie ma sensu udawać przed ludźmi, a już na pewno przed samym sobą. To tak jakby
taki coming out, tylko nas samych, dla naszych prawdziwych JA. Wewnątrz nas
jest piękno i prawo do szczęścia, musimy się więc ze sobą pogodzić i pozwolić
sobie na podążanie za tym wewnętrznym głosem i na pełne przejawienie się naszej
osoby. W ten sposób osiągniemy szczęście. W końcu to ze sobą spędzimy całe
życie, czas więc zostać swoim przyjacielem, zamiast wrogiem.
Piszę te słowa, ponieważ mam wrażenie, że żyjemy w bardzo chaotycznym świecie, który skutecznie zagłusza nasze pragnienia i uczy nas mysleć jednakowo, według banalnego szablonu. Pobłaża egocentrycznym i łatwym zachowaniom, wpaja ideał wyglądu, który tak naprawde nie jest realny, w zamian oferując pustą i tanią rozrywkę. A ja tak bardzo kocham ludzi, którzy sa dziwni, inni, oryginalni, którzy mają odwagę głośno mówić światu: Wiem kim jestem i nie boję się tego! Którzy dobrze czuja się ze sobą, przez co i inni dobrze czują się wśród nich. Kocham ludzi, którzy kochają siebie!
Znalezienie akceptacji i miłości do siebie czasami wiąże się z procesem i przemianą. Z porzuceniem starych schematów i nawyków. Zdarza się, że jest to bardzo trudne. Ponieważ sama
bardzo długo walczyłam ze sobą, próba samoakceptacji to temat bardzo bliski
mojemu sercu. Wiem, że nie ma gotowego przepisu, często dochodzi się do tego metodą prób i błędów, będąc ze sobą po prostu szczerym i poszukając. Jedno wiem na pewno, warto. Przechodząc przez ten proces, czytając różne ksiązki
i artykuły na ten temat wyszczególniłam sobie kilka punktów, które miały mi
pomóc w pokochaniu siebie. Poniżej możecie je znaleźć, a w najbliższym czasie
kilku z nich poświęcę trochę więcej miejsca na blogu. Tymczasem zostawiam Was
dzisiaj z tym, czego się nauczyłam.
Jak pokochać
siebie?
- Wybacz. Rodzicom. Rodzeństwu.
Bliskim, którzy zawiedli. Przyjaciołom, którzy odeszli. Ludziom, którzy
Cię zranili. Sobie samemu. Tym samym zostaw przeszłość za sobą.
- Daj sobie prawo do błędu, pomyłki czy
porażki. Ale nie poddawaj się. W ten sposób się uczysz.
- Jedyną chwilą kiedy możesz być
szczęśliwy to tu i teraz. Zacznij być świadomy teraźniejszości, jak
najczęściej.
- Weź odpowiedzialność za swoje własne
życie.
- Zdaj sobie sprawę ze swoich zalet.
- Zdaj sobie sprawę ze swojej
oryginalności.
- Stań twarzą w twarz ze swoimi wadami. Jeśli
jest coś, co faktycznie cię denerwuje, zmień to. Wybierz jedną rzecz.
Pracuj nad sobą.
- Zmień stare nawyki
myślowe, zacznij kontrolować to, co myślisz i mówisz na własny temat.
Zamiast słów: „powinnam”, „muszę” powiedz: „mogę”, „chcę”, „postanawiam”.
- Wyłącz głos wewnętrznego
krytyka.
- Nie zadręczaj się
strasznymi scenariuszami, nie oczekuj najgorszego. Jeżeli zaczną cię
nawiedzać złe przeczucia,skieruj myśl na coś miłego.
- Tylko Ty możesz pokochać siebie. Nie
oczekuj tego od innych.
- Bądź sobą, nie patrz na innych. Nie
porównuj się do nikogo, ani do lepszych, ani do gorszych.
- Rób, co umiesz najlepiej na miarę
swoich możliwości.
- Pozwól sobie na trochę ekscentryczności.
- Naucz się radzić sobie z krytyką i
odrzuceniem.
- Zacznij każdy dzień od spojrzenia w lustro, uśmiechu i kilku dobrych słów do siebie.
- Doceniaj ludzi, którzy są dla Ciebie
dobrzy, mów przyjaciołom, że są dla Ciebie ważni. Pomagaj tym, którzy są
od Ciebie słabsi.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz