Odkąd zamieszkałam w Londynie moje
życie zaczęło się diametralnie zmieniać. Na lepsze. Stąd też ten blog, bo
wierzę, że każdy z nas może uczynić swoje życie fajniejszym i pełniejszym,
takim o jakim marzy. Chcę się dzielić z Wami nadzieją i siłą. Zanim tu
przyjechałam byłam często smutna, zagubiona, popadałam w stany depresyjne. Nie
żebym nie cieszyła się życiem, ale co jakiś czas coś było nie tak. Tutaj w UK
postanowiłam iść za głosem serca i zacząć się doskonalić, rozwijać, szukać
siebie. Ale wszystko działo się stopniowo. Wiele rzeczy zrozumiałam, wielu się
nauczyłam. Dziś chciałam napisać o jednej z najcenniejszych lekcji jaką
odebrałam, o pryzmacie, który zmienił mój sposób myślenia, który sprawił, że
zaczęłam się bardziej cieszyć życiem.
Spacerując po
Londynie, szczególnie po jego centrum, często można się natknąć na osoby
bezdomne. Śpią oni na ulicy na kartonach, albo śpiworach, potem ten dobytek zwinięty
na schodach po prostu zostawiają, by powrócić do niego wieczorem. Mając kiedyś trudniejszy czas
leżałam w nocy, w moim pokoju i myślałam o moim życiu. I wtedy uderzyła mnie
myśl, o tym jak wiele mam. Że mieszkając w Polsce z moim chłopakiem nie
mieliśmy nawet łóżka, tylko po studencku kimaliśmy na materacu. A tutaj? Proszę
bardzo, oto księżna Katarzyna leży w łóżku. I to nie byle jakim! Double size z
grubym materacem! I z drewnianą ramą, nie jakąś tanią sklejką. I poczułam wtedy
naprawdę głęboką wdzięczność za to wielkie łóżko jakie mam teraz w pokoju. Za miękki
materac. Za ciepłą kołdrę. Za mały, ale własny pokój, gdzie moje ubrania mają szafę,
moje książki- półki, a cała masa innych rzeczy- swoje miejsce. Zaczęłam
dziękować za dach i za to, że jest sucho i przyjemnie. Pomyślałam o tym, jak
ciężkie życie mają inni, choćby ci bezdomni, którzy noce spędzają okryci kocem,
na twardych schodach. Od tamtego momentu zaczęłam czuć głęboką wdzięczność za
to, co mam, za moje życie, za to kim jestem. Wcześniej ciągle skupiałam się na
tym, czego chcę, czego nie mam, na tym, co mają inni i jak długa droga przede
mną, by zdobyć to wszystko. Kiedy jednak pomyślałam, właściwie otworzyłam
trochę szerzej oczy, okazało się, że jestem wyjątkową szczęściarą! To
na pierwszy rzut oka może wydawać się banałem, ale wiem, że tak wielu
ludzi nie docenia tego, co ma. A mamy
tak wiele! Model życia konsumenckiego, telewizja i wielkie firmy wmawiają nam, że
potrzebujemy setek produktów, że żeby być szczęśliwymi musimy kupić to i wydać pieniądze
na tamto. Ale to nie prawda, mamy tak wiele, mamy być za co wdzięczni! Choćby fakt,
że żyjemy w Europie, gdzie panuje względny pokój! Że nie mieszkamy w Syrii, że naszym
celem nie jest przeżycie, ale życie i osiąganie celów! Idąc tym tropem, pomyśl
o tych małych, zwykłych rzeczach, które są częścią Twojego życia, ale gdyby nie
one Twoje życie byłoby trudne lub niemożliwe. Jak zdrowie, jak jedzenie w lodówce,
jak możliwość chodzenia, słuchania, patrzenia, uczenia się. Jak ludzie, którzy są
blisko i ci, którzy są daleko. Ale są. Masz z kim porozmawiać, do kogo się przytulić.
A jeśli nie, to będziesz miał. I tak dalej. I tym podobne. W nieskończoność.
Naprawdę masz za co być wdzięcznym.
Może nie mam dużo pieniędzy, może mam tylko mały pokój… Ale jestem głęboko wdzięczna, za to, co mam i kim jestem. Jestem dzięki temu szczęśliwa. Kocham moje życie. Tak naprawdę wydaje mi się, że nie ma innej opcji, że żeby być szczęśliwym, trzeba docenić to, co się właśnie ma. To jest klucz. Bo tyle mamy. Ten moment. I to życie. Jeśli ciągle wyczekujemy na coś, co ma sprawić, że nasza egzystencja będzie lepsza, nigdy nie będziemy szczęśliwi. Dlatego dziękuj. Dziękuj za wszystkie dobre rzeczy i błogosławieństwa jakie otrzymałeś od życia, a sam już za chwilę zrozumiesz jak bardzo szczęśliwą jesteś osobą. Nawet jeśli mierzysz się z problemami, nawet jeśli coś jest nie tak, wciąż masz wiele. Złe chwile przeminą. Dziękuj za wszystko, bo każde doświadczenie czegoś Cię uczy. Sam zobaczysz jak wspaniale rzeczy jeszcze się wydarzą. Dziękuj za wszystko, co masz.
Może nie mam dużo pieniędzy, może mam tylko mały pokój… Ale jestem głęboko wdzięczna, za to, co mam i kim jestem. Jestem dzięki temu szczęśliwa. Kocham moje życie. Tak naprawdę wydaje mi się, że nie ma innej opcji, że żeby być szczęśliwym, trzeba docenić to, co się właśnie ma. To jest klucz. Bo tyle mamy. Ten moment. I to życie. Jeśli ciągle wyczekujemy na coś, co ma sprawić, że nasza egzystencja będzie lepsza, nigdy nie będziemy szczęśliwi. Dlatego dziękuj. Dziękuj za wszystkie dobre rzeczy i błogosławieństwa jakie otrzymałeś od życia, a sam już za chwilę zrozumiesz jak bardzo szczęśliwą jesteś osobą. Nawet jeśli mierzysz się z problemami, nawet jeśli coś jest nie tak, wciąż masz wiele. Złe chwile przeminą. Dziękuj za wszystko, bo każde doświadczenie czegoś Cię uczy. Sam zobaczysz jak wspaniale rzeczy jeszcze się wydarzą. Dziękuj za wszystko, co masz.


















































