Potęga medytacji
polega na jej prostocie. Siedzisz, oddychasz i starasz się trwać w obecnej
chwili. Starasz się przyglądnąć swoim emocjom, myślom. Jednak przede wszystkim
uczy Cię bycia tu i teraz. Wydaje się banalne, prawda?
Nie jest to jednak takie proste.
Kiedyś spotkałam
się z pewną myślą, która głosiła, że jeśli jesteś zdołowany, to znaczy, że
żyjesz przeszłością, jeśli jesteś zatroskany, to znaczy, że żyjesz
przyszłością, jeśli jesteś spokojny, oznacza, że żyjesz teraz. Początkowo nie
pojęłam potęgi tych słów. Myślałam, że są one rozwiązaniem zagadki dlaczego
nie jestem szczęśliwa. Bo żyję w przeszłości, martwię się tym, co minęło. Jednak
dopiero niedawno pojęłam, że przekazem tej myśli miało być – żyj teraz.
Dopiero medytacja
uświadomiła mi, jak rzadko faktycznie żyję w teraźniejszości. Zazwyczaj
spędzając dowolnie dzień oddaje się różnym myślom. Właściwie, przyznam się
szczerze, z trudem przychodzi mi zatrzymanie tych myśli. Odkąd się im
przyglądam okazało się, że w mojej głowie przeprowadzam tysiące rozmów z
różnymi ludźmi, odnawiam dawne sytuacje i dopisuje różne zakończenia,
wspominam, a także wybiegam w przyszłość, tę bliską- jakie zakupy, co będę
robić po powrocie do domu, a także tą odległą- czy będzie padać w święta, gdzie
na wakacje, a co jak wybuchnie wojna? Jestem pewna, że nie jestem w tej praktyce odosobniona. W ten sposób mijają dni, godziny i
chwilę. Mijają, ale nas.
Za mało uwagi
poświęcamy chwili obecnej. Stąd rodzi się wiele naszych problemów, złe
samopoczucie, zmartwienia. Często są to rzeczy, które dzieją się tylko i
wyłącznie w naszej głowie, co więcej, tak naprawdę nigdy nie wykraczają poza
świat naszej wyobraźni. Rozwiązanie jest jednak proste. Skup się na chwili
obecnej. Porzuć pisanie scenariuszy lub zakończeń. Ważne jest tu i teraz,
Jedyne, co mamy
to chwila obecna. Przeszłość i przyszłość to tylko swego rodzaju iluzja. To
jakby umowa między ludźmi. Jeśli przyjrzycie się tej myśli bliżej- te czasy nie
istnieją. Jedyne co istnieje to teraźniejszość. Tworzona na nowo z każda
chwilą. Spróbuj ją faktycznie poczuć. Przyglądnij się miejscu w którym jesteś,
poczuj zapachy, które unoszą się w powietrzu, popatrz na twarze ludzi. Poświęć
uwagę temu, co w tym momencie robisz. Kiedy skupisz się na teraźniejszości
uwolnisz się od przeszłości i przyszłości. Poczujesz się wolny i lekki. I
będziesz naprawdę żył.
Aby przywołać się
do chwili obecnej pomocne są dwa ćwiczenia. Pierwsze z nich to obserwacja
swoich myśli. Kiedy zaczynasz fantazjować o przyszłości lub rozdrapywać przeszłość nadejdzie moment refleksji.
Poddaj się mu. Poobserwuj te myśli i zauważ, że to przeszłość lub przyszłość,
którą Twój umysł przywołuje. Ale której nie ma. W ten sposób powrócisz uwagą do
obecnej chwili. Skup się na niej jak najdłużej potrafisz.
Drugim ćwiczeniem
jest ćwiczenie oddechowe. Baza medytacji. W ciągu dnia wystarczy wziąć kilka
głębokich oddechów, skupiając swoją uwagę tylko na nich. Na powietrzu, które
przechodzi przez Twój nos, buzię, tchawicę, wypełnia płuca i wraca tą samą drogą.
Staraj się skupić tylko na oddechu i na wszystkim, co z nim związane. To
zakotwiczy Cię w obecnej chwili.
Jeśli masz więcej czasu możesz rozpocząć
własną medytację. Znajdź ciche i spokoje miejsce, z dala od czynników, które mogłyby
Cię rozpraszać, jak telefon czy telewizor. Nie potrzebujesz żadnych
przygotowań, ani specjalnych przyrządów czy ubioru. Usiądź wygodnie po turecku,
najlepiej na kilku poduszkach lub czymś, co będzie stanowiło lekkie
podniesienie dla Twojej pupy. Miejsce jest dowolne, może być to mata, dywan,
podłoga albo łóżko. Ręce połóż na kolana, wyprostuj się, przybierz wygodną
postawę, zachowując wyprostowane ciało. A teraz zamknij oczy, weź kilka
głębokich oddechów i postaraj się zrelaksować. Powróć do normalnego oddechu i
niech Twoja uwaga skupia się tylko i wyłącznie na nim. Podobnie jak opisałam
powyżej. Jeśli wybiegniesz gdzieś myślami, nic się nie przejmuj, nie osądzaj,
nie martw, nie oskarżaj. Po prostu zacznij od nowa. Jeśli msz trudności, możesz
po ciuchu w głowie powtarzać sobie wdech i wydech, wdech i wydech. Jeśli
odbiegniesz znowu myślami, nie reaguj, popatrz na tę myśl, zauważ ją, ale
pamiętaj, że nie jest ona oddechem. Powróć więc do oddechu i zacznij od nowa. Twoja uwaga ma być skupiona w miarę możliwości tylko na nim. Poczuj jak wypełnia Twoje ciało, poczuj jak rozszerzaja się płuca. Poczuj jak uchodzi ono z Ciebie, To tyle na początek. Na medytację poświęć od 10 do 20 minut. Może się to wydawać
na początku dziwne, jednak w miarę praktyki poczujesz się lepiej. Po prostu
lepiej. Jeśli ktoś chciałby zagłębiać techniki medytacji polecam świetną książkę
dla początkujących: Sharon Salzberg
"Siła medytacji. 28 dni do szczęścia."
Jeśli kogoś
zafascynuje potęga teraźniejszości polecam książkę o takim właśnie tytule
autorstwa Eckhart’a Tolle.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz