niedziela, 30 listopada 2014

To wszystko kwestia podejścia

     Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Wakacje się skończyły, grudzień na karku, Londyn na co dzień zimny, szary i mokry. Nawet mnie chwyciła lekka jesienna depresja. Nie wiem skąd się ona wzięła, czy to niedobór słońca czy magnezu, ale coś było ostatnio nie tak. Na szczęście wracam na właściwą ścieżkę i a propos tego chciałabym się z Wami podzielić pewnym moim spostrzeżeniem, może niezbyt odkrywczym, ale w pewien sposób mogącym zmienić życie. Otóż żyjąc sobie, czytając i obserwując otaczającą rzeczywistość doszłam do wniosku, że wszystko, cały świat siedzi w naszej głowie. Każdy z nas jest zbiorowiskiem doświadczeń, poglądów, jest wypadkową tego, czego się nauczył, jak go wychowano, tego, co przeżył, zobaczył, usłyszał. Dlatego też wydaje mi się, że trudno pewne rzeczy stwierdzić na sto procent, dlatego tyle jest nurtów w filozofii, czy religii, dlatego czasami tak trudno nam się dogadać. Są chwilę, kiedy mam wrażenie, że każdy z nas jest jakby osobnym światem. Jestem też przekonana, że nasze życie, jego jakość i przebieg zależy tylko i wyłącznie od tego, co siedzi w naszych głowach. Od tego, jak odbieramy przytrafiające się nam wydarzenia i jak reagujemy na nie. Konsekwencje tego są takie, że być szczęśliwymi możemy bez względu na wszystko, ale jest to nasza, wewnętrzna robota. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że są trudne sytuacje, które nas czasami przerastają. Ale wciąż, mając w głowie odpowiednie nastawienie jesteśmy w stanie do problemów i kłopotów podejść z pewnym dystansem i traktować je jako wyzwanie. Co sprawia, że będzie nam łatwiej je przezwyciężyć i nie załamać się. A przecież o to chodzi, bo dobre i jasne dni w końcu nadejdą. Czasami złościmy się i denerwujemy, przeklinamy na czym świat stoi, ale problemy zawsze się pojawią. Trzeba więc umieć sobie z nimi odpowiednio radzić. Jak to ktoś napisał, jeśli na morzu są falę, czas nauczyć się surfować. Musimy złapać odpowiednią perspektywę w stosunku do życia. Także w tych chwilach kiedy wszystko jest super, pamiętać, że mamy do tego pełne prawo i doceniać dobro, które nas spotyka oraz dziękować za to, co mamy. 
     Nasz umysł to bardzo potężny mechanizm, to nasza broń, ale niestety obosieczna. Możemy sami siebie wywindować na najwyższy poziom, ale też sami możemy siebie zniszczyć. Innymi słowy  perspektywa z jaką oglądamy świat, determinuje nasze przeżycia. Od tego jakie znaczenie przypisujemy pewnym sytuacjom i wydarzeniom zależy to, jak będziemy się czuć i zachowywać. Dlatego ważna jest praca nad sobą, ważne jest, by przyglądnąć się temu, co w naszych głowach siedzi i pewne poglądy zweryfikować. Żyjemy w cudownych czasach, które dają nam niesamowite możliwości, jedyne niestety czego nam nie oferują, to odpowiedź na to jak żyć i być szczęśliwym. Zamiast tego podsuwają nam łatwe i szybkie rozwiązania, za pieniądze. Niestety życie nie jest takie proste, jak próbują nas przekonać reklamy. Czasami zmiana myślenia, to ciężka praca. Tak było w moim wypadku, bo kiedyś byłam dość negatywną osobą. Ciągle jeszcze zdarzają mi się gorsze dni, jednak znam już drogę. Rok temu postanowiłam wziąć odpowiedzialność za moje życie i szczęście, przestałam obwiniać cały świat za mój smutek, czy pecha i zacząć działać. Pracować nad sobą. Uważam, że zmieniając swoje myślenie, zmieniamy świat. Staniemy się także bardziej elastyczni, umiejąc dostosować się i czerpać na nasz użytek z tego, co aktualnie posiadamy. Ideę umiejętności dostosowania się znalazłam w książce „Zmień swoje życie w 7 dni” P. McKenna. Bardzo mnie ona zainteresowała i jest to taki mały, nowy projekt w moim życiu, by na problemy czy wyzwania starać się popatrzyć z innej, niż dotychczas perspektywy. Aby ją wytłumaczyć posłużę się przykładem znalezionym w książce. Otóż kiedyś śruby napędowe w statkach przytwierdzano metalowymi sworzniami (http://pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%82%C4%85czenie_sworzniowe :) ). Ludzie uważali, że muszą być one wykonane z mocnego i twardego materiału, by były bezpieczne i wytrzymałe. Niestety zrobione z metalu sworznie były tak sztywne, że kiedy zostały czymś uderzone, od razu pękały. Dlatego budowniczy doszli w końcu do wniosku, że lepiej przytwierdzać śruby okrętowe giętkimi gumowymi złączkami. Mimo, że materiał jest słabszy od metalu, są one trwalsze i o wiele bezpieczniejsze dzięki swojej elastyczności. Nie chcę przez to powiedzieć, że mamy być jak chorągiewki na wietrze. Chodzi o to, by umieć złapać odpowiednie podejście do tego, co nam się przydarza, by szukać takich rozwiązań i takiej perspektywy, która działa na naszą własną korzyść.
      Pozostaje tylko pytanie: jak zacząć zmieniać swoje myślenie, jak zweryfikować, czy jest ono odpowiednie? Wydaję mi się, że należy na początku odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy jestem szczęśliwy? Reszta to już bardzo indywidualna sprawa, kazdy z nas musi znaleźć odpowiedź na to pytanie oraz musi znaleźć lub nauczyć się wyłapywać odpowiednią perspektywę. Ale każdy z nas wie jak to zrobić, trzeba wsłuchać się w nasz wewnętrzny głos oraz posiłkować się doświadczeniem innych. 














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz