Jesienny Londyn
jest piękny. Słońce grzeje jakby się opamiętało i chciało zadośćuczynić za sierpniowe
chłody. Liście zmieniają kolory, a powietrze ciepłem wypełnia płuca. Mam super
sąsiada, z którym prowadziłam dziś filozoficzne rozmowy w języku angielskim
(sic!), mam przyjaciół, którzy są szczęśliwi, mam dom, mam fajną pracę, swoje
łóżko, szafę pełną ubrań, półkę pełną książek i fantastycznego faceta. W opinii
większości ludzi mam wszystko, czego trzeba by być szczęśliwym. (Brakuje tylko
kota labo mopsa;)) Dlaczego więc czasem nie jestem? Dlaczego są dni, kiedy
wszystko, co złe mnie przerasta i jest mi po prostu smutno?
Nie wiem dlaczego. Nie mam pojęcia
skąd to się bierze. Wiem jednak, że nie jestem jedyną osobą, która tak ma. Czasami
po prostu w naszym życiu dzieją się rzeczy, nie po naszej myśli. Albo rzeczy przykre,
czy takie na które nie mamy wpływu. Dni kiedy stajemy twarzą w twarz ze swoimi
słabościami. I zaczynamy myśleć. A potem myśli już płyną same, zapętlają się w
kółko, wiszą nad nami i szeptają do ucha słowa zwątpienia. Cały czas na ta samą
melodię. I nie wiadomo jak je wyłączyć.
Jeśli znasz ten stan to wiesz już,
co oznacza termin overthinking. Jest to jakby fiksowanie się, uporczywe
myślenie na temat jakiegoś wydarzenia, sytuacji, czy o jakiejś osobie. To może
być wszystko. Od prawdziwych problemów, np. choroby, po jakieś nieistotne
detale, np. ona krzywo na mnie popatrzyła. I zaczynamy taką problematyczną dla
nas sytuację przerabiać w kółko w naszej głowie. Jakby poza naszą kontrolą.
Niestety w polskim języku nie ma fachowego terminu- odpowiednika. Będę wiec korzystać
z angielskiego nazewnictwa. Dla uściślenia, osobę, której myśli wymykają się
spod kontroli nazywa się overthinker (od angielskich słów over-ponad, więcej
niż, i think- myśleć) lub też ruminator (od ang. ruminate – rozmyślać,
przemyśleć lub żuć, przeżuwać; co w jakiś dziwny sposób również pasuje mi do
tej sytuacji). Jest to stan negatywny, uporczywy, który zamyka nas na to, co
dobre, a usidla w smutku. Tracimy tym samym mnóstwo energii na zamartwianie się tym, co już minęło lub
przygotowywanie na to, co może nastąpić w przyszłości. Nie wiadomo skąd
overthinking bierze się u niektórych osób, bo nie występuje u wszystkich. Uczeni
amerykańscy dowiedli, że częściej w
takie zapętlenia wpadają kobiety, ale oczywiście jest i wielu facetów, którzy
znają ten stan. Overthinking może w skrajnym wypadku doprowadzić do depresji. Choć
mnie się wydaje, że raczej jest jej częścią. Osoby, które w swoim życiu
przeżywają taki okres mają często poczucie winy i chcą przepraszać innych za
rzeczy, które zrobiły dawno temu. Jest to stan, który utrudnia życie zarówno
osobie jej dotkniętym, jak i osobom, które mają kontakt z ruminatorem. Z mojego
doświadczenia największy problem polega na tym, że po prostu ciężko jest to
przerwać. Twoje myśli nie słuchają Cię, a cała motywacja do życia i pozytywne
podejście gdzieś znika.
Jest na szczęście kilka sposobów,
które mogą nam pomóc. Porady znalazłam na stronie themindunleashed.org, którą
wszystkim gorąco polecam, a o metodzie Sedony przeczytałam kiedyś na blogu teatimeandwhiterabbits.blogspot.co.uk,
też polecam.:)
Jak przerwać
Overthinking?
1)
Uświadom
sobie, że masz problem z nadmiernym myśleniem
Nie jest to takie
proste i oczywiste. Zwarzywszy na to, że o tym się po prostu nie mówi. Nie w kręgu
moich znajomych, rodziny czy jakimkolwiek. O ironio, właściwie jak mamy
rozmawiać o czymś, na co w polskim słowniku wciąż nie ma terminu?:)
Na szczęście mamy
dostęp do mediów, książek, wiemy coraz więcej o sobie, naszych ciałach i umysłach. Mamy tez blogi i
przyjaciółki, które dzielą się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Jeśli więc
masz wrażenie, ze czasami wpadasz w dziwny stan, kiedy Twoje myśli same płyną
negatywnym strumieniem, kiedy radość i jakość Twojego życia spada, a Ty nie
możesz się uwolnić ze spirali własnych wyobrażeń i myśli. Jeśli martwisz się o
to, co się stanie w przyszłości, rozpamiętujesz swoje błędy czy potknięcia z
przeszłości i nie potrafisz cieszyć się chwila obecną… Tak, jesteś
overthinkerem. Jeśli wciąż masz wątpliwości czy i Tobie właściwie się to przydarza,
zapytaj o opinię kogoś bliskiego, kto Cię dobrze zna.
2)
Wybacz
sobie, nie obwiniaj się za nadmierne myślenie
Wg Psycholog
Susan Nomen- Hoeksema nasz mózg jest tak skonstruowany, że sam naprowadza nas
na ścieżki nadmiernego myślenia. Ma on naturalną tendencję do wpadania w taki
stan, ponieważ nasze myśli oraz nasze wspomnienia są ze sobą naturalnie jakby
splecione, a nie znajdują się w osobnych częściach czy miejscach naszego mózgu
czy ciała. Kiedy więc jakaś sytuacja wprowadza nas w zły nastrój lub jest dla
nas przykra, może uwolnić lawinę myśli i wspomnień, które nie są bezpośrednio
połączone z samą sytuacją. Dodatkowo, kiedy nasz nastrój jest zły mamy po prostu tendencję do doszukiwania
się rzeczy złych i smutnych oraz do znajdywania pomiędzy nimi połączeń. Które
tak naprawdę zazwyczaj nie istnieją. Na
przykład powiedzmy, że spóźniłaś/eś się do pracy i miałaś/eś na ten temat
poważną rozmowę z szefem. To doprowadza Cię do myśli, że masz pecha, bo szef
znów zobaczył Ciebie, a nie kolegę. Zaczynasz przerabiać w kółko tę sytuację i
myśleć o tym, że szef Cię nie lubi. Że właściwie zapewne nikt Cię nie lubi, bo
kilka lat temu posprzeczałeś się z sąsiadem, który powiedział Ci, że Cię nie
lubi i w głowie podsumowujesz, że pewnie miał rację. I tak w kółko.
Jednak poznając
wroga – w momencie kiedy uświadamiasz sobie jak działa overthinking zaczynasz
powoli dostrzegać, że jest wyjście z całej sytuacji.
3)
Oddychaj
Kiedy zaczynamy
się zapętlać, siedzimy i w kółko myślimy o jednym trzeba jakoś przerwać tę
lawinę. Zatrzymać się i uspokoić. Pierwszym i najłatwiejszym krokiem jest… głęboki
oddech. Tak, tak wszyscy znamy tę znaną gadkę: oddychaj. Jednak na pewno nie
wszyscy ją doceniamy. Dobre, stare oddychanie potrafi zdziałać cuda. Kilka
głębokich oddechów na pewno nas zrelaksuje, uspokoi, przywróci do chwili
obecnej. Do tu i teraz. To, co dzieje się w naszej głowie to jakby inny świat.
Oddech sprowadzi Cię z powrotem na ziemię. Zresztą nie ważne jak to działa.
Następnym razem, kiedy poczujesz, że Twoje myśli Cię przytłaczają, że stresujesz
się lub boisz, bez zadawania sobie żadnych pytań po prostu usiądź wygodnie, lub
się połóż (lub po prostu na chwilę zatrzymaj się w pozycji jakiej jesteś) i
poświęć parę minut na oddychanie. Zrób sobie przerwę od wszystkiego i weź
głęboki wdech. I wydech. Wdech. I wydech. Możesz powtarzać sobie również te dwa
słowa w myślach. Super jeśli masz chwilę i możesz poświecić na to 10 minut. Jeśli
nie, daj sobie tyle ile możesz. I jak, wiesz już dlaczego to oddychanie jest
Twoim sprzymierzeńcem?
4)
Nie
przesadzaj z gadaniem na ten temat
Wszyscy znamy
takie sytuacje, kiedy chcemy nasz problem przegadać. Znaleźć poparcie u kogoś
bliskiego, wygadać się, wyrzucić z siebie wszystkie żale i znaleźć rozwiązanie
naszych problemów. Oczywiście jest to dobre rozwiązanie, jednak nie możemy
przesadzać. Nie możemy, a czasami dzieje się tak, wpaść w sytuację kiedy przez
kilka godzin „wałkujemy” temat. Kiedy opowiadamy sobie o różnych detalach i
wariacjach danej sytuacji. Najgorzej jeśli trafimy na osobę, która również ma
tendencję do bycia overthinkerem. Po całej takiej rozmowie uczucie ulgi jest
chwilowe, a nasz umysł tak naprawdę ani na chwile nie przestał myśleć o
problemie. Jeśli czujemy chęć wyrzucenia z siebie tego, o czym uporczywie myślimy
polecam spróbować „wypisanie” z siebie tych uczuć i myśli. Wystarczy wziąć
kartkę papieru lub otworzyć dziennik i po prostu pisać szczerze i bez ogródek, o
tym, co nas boli. Możemy te notatki potem lub za jakiś czas przeczytać, by
zrozumieć, że tak naprawdę to nie jest aż taki wielki problem (lub z uśmiechem stwierdzić,
że to był właśnie overthinking, nic więcej). Możemy też taką kartkę potargać
lub spalić, czasami takie potraktowanie problemu przynosi wielką ulgę.
5)
Zajmij
się czymś!
Ok. Pooddychaliśmy,
wypisaliśmy się. Uspokoiliśmy trochę swój umysł, jednak gdzieś za rogiem
jeszcze czai się ten wrogi stan. Co właściwie ze sobą zrobić? Odpowiedź jest
prosta- trzeba znaleźć sobie jakiejś zajęcie! Niech będzie to cokolwiek. Na
pewno dobroczynne będą wszystkie zajęcia związane z wysiłkiem fizycznym,
ponieważ pozwolą także na ujście energii, która się w nas gromadzi. Tak naprawdę jednak pomoże nam każde zajęcie,
któremu poświęcimy naszą uwagę zamiast oddawać się natarczywym myślom. Niech to
będzie czytanie książki, oglądnięcie filmu, napisanie maila do koleżanki czy
nauka języka. Wszystko, co zajmie nasz umysł i da mu jakieś nowe zajęcie. Po
chwili okaże się, że nasze problemy są już trochę dalej od nas. W dodatku
satysfakcja, że zrobiliśmy coś dla siebie podniesie nasze morale.
6)
Praktykuj
uważność, ciesz się chwilą!
Największym
problemem i kluczową częścią Overtninking’u jest fakt, że osobą nią dotknięta
skupia się na przeszłości lub przyszłości. W kółko rozpamiętujemy dawne
problemy i sytuację, bądź zamartwiamy się o przyszłość, o dzień jutrzejszy.
Zapominamy natomiast i dyskredytujemy chwilę obecną. Moment, w którym tak
naprawdę się znajdujemy i w którym właśnie toczy się nasze życie. Tylko tu i
teraz możemy być szczęśliwi. Tylko tu i teraz- to wszystko, co mamy. Nie ma
sensu myśleć o tym co było, ani martwić się tym, co będzie. Tak naprawdę
większość rzeczy, o które się martwimy, nigdy się nie zdarza.
Wszystkie z
powyższych rad przykują naszą uwagę na powrót do teraźniejszości. Szczególnie
praktyka oddychania lub znalezienie sobie jakiegoś zajęcia. Jednak chcę jeszcze wspomnieć o technice, która w przypadku
każdego ruminatora będzie zbawienna. Jest to sposób, który uczy nas jak
pogłębić i zakorzenić się w tu i teraz. Jest to praktyka uważności. Polega ona
na tym, że skupiasz się na chwili obecnej i nie oceniasz nikogo, ani niczego.
Po prostu kiedy następnym razem zaczniesz obsesyjnie myśleć na jakiś temat,
pomyśl o tym, że to właśnie overthinking, przyjrzyj się tym myślom, poświęć im,
chwilę, a potem je pożegnaj, odpuść. Niech odejdą od Ciebie. Pomyśl o tym, że
to tylko myśli w Twojej głowie, że są one jak obłoki na niebie. Są i
przemijają. Pomyśl o tym, gdzie jesteś, na czym stoisz, co czujesz na skórze,
jak jesteś ubrany. Rozglądnij się i dostrzeż innych ludzi. Fantastyczną
praktyką jest medytacja, której nie odłączną częścią jest praktyka uważności. Medytację
gorąco polecam jako technikę uzdrawiającą i dobroczynną dla naszego ciała i
umysłu. Poświęcę jej już za niedługo kilka solidnych postów, ponieważ potrafi
ona zdziałać cuda, podnieść jakość naszego życia i myślenia, a wciąż za mało
się o niej mówi.
7)
Poddaj
się biegowi rzeczy i naturze
Mam wrażeniem, że
głównym powodem dla którego popadamy w overthinking jest chęć panowania i
kontroli nad wszystkim, co dzieje się w naszym życiu. A także pragnienie, by
złe rzeczy nas omijały. A także lęk, że sobie nie poradzimy, co sprowadza się
do tego, że fajnie byłoby wszystko cały czas kontrolować i mieć na wszystko
plan. Ale tak nie jest. I kiedy złapiemy do tego dystans i popatrzymy na to z
większej perspektywy zrozumiemy, że faktycznie nie mamy wpływu na wiele rzeczy.
Ale i tak żyjemy. Przeżyliśmy już tyle upadków, problemów, rozstań i kłopotów.
I poradziliśmy sobie. I rzadko kiedy byliśmy na to przygotowani. W dodatku
często z takich sytuacji wychodzimy mądrzejsi, doświadczeni, a to co
przeżyliśmy przygotowuje nas na inne kłopoty. Poddanie się biegowi rzeczy nie
oznacza poddania się jako odpuszczenia sobie. Nie, chodzi o formę zaufania i
wprowadzenia pokoju w swoje życie. Oznacza, że wiemy, że rzeczy płyną swoim
biegiem, że tak było, jest i będzie. Oznacza formę zaufania, że wszystko jest
tak jak być powinno. Jeśli popatrzymy na to z większej perspektywy dostrzeżemy,
że dobre i złe rzeczy to tak naprawdę dwie strony tej samej monety. Jak to
mawia mój chłopak, zawsze po burzy jest piękna pogoda. Jest może i źle, ale już
za chwile będzie znowu dobrze.
8)
Pamiętaj,
że myśli mają moc twórczą
Jest takie
powiedzenie – jesteś tym, co myślisz. Nasze myśli mają moc. Wielką moc. Mogą kreować
naszą rzeczywistość. Tak jak pisałam już kiedyś w przypadku marzeń. To, co
dzieje się w naszej głowie, może wydarzyć się w naszym życiu. Jeśli będziesz
widział wokół siebie dobro, jeśli będziesz się do siebie uśmiechał w lustrze, w
końcu przyjdzie dzień, kiedy poczujesz to całym sercem – jest dobrze. A my
przecież nie chcemy smutku i złych przygód, prawda? Więc czas skupić się i
wyobrażać sobie tylko pozytywne rzeczy. W tym temacie polecam książkę „Sekret”,
gdzie obszernie opisana jest potęga naszych myśli.
9)
Metoda
Sedony
Jest to metoda,
która pozwala przerwać myślenie lub zatrzymać negatywne emocje. Bazuje ona na założeniu,
że tylko chwila obecna jest ważna i tylko teraz możemy tak naprawdę zrobić coś
dla siebie i zmienić nasze uczucia. A także na powrót poczuć się lepiej. Metoda
ta pozwala w łatwy sposób przerwać spirale myśli i negatywnych emocji i szybko
uświadomić sobie, że są one dla nas destruktywne. Polega ona na skupieniu się
na tym, co faktycznie czujemy. Poświęcamy chwilę na pełne przejawienie się naszych
myśli i emocji. Następnie zadajemy sobie trzy pytania: „Czy mógłbym pozwolić
temu uczuciu odejść?”. „Czy pozwolę temu uczuciu odejść?”. „Kiedy?”. I
powtarzamy cały schemat, aż uciążliwe uczucie czy myśl popuści. Brzmi może
trochę dziwnie, ale wierzcie mi, metoda ta jest naprawdę skuteczna i pomocna.
Wiele razy wybawiła mnie z zapętlenia się na jakiś temat. Aby ją lepiej
zrozumieć odsyłam bezpośrednio na stronę, gdzie jest opisana dokładnie sama
metoda i jej działanie oraz, gdzie są opisane szczegółowo kroki-pytania (trzeba
wybrać po prawej stronie zakładkę „wybróbuj Sedonę”). http://www.dobrametoda.com/Sedona/co_to_jest.htm
To tyle na dziś.
Post napisałam na
bazie własnych doświadczeń oraz
artykułów w tym temacie:
http://themindunleashed.org/2014/09/8-ways-stop-thinking-find-peace.html
http://www.wykop.pl/ramka/1295541/overthinking-czyli-jak-stworzyc-problem-ktorego-nie-bylo/
Pozdrawiam i
życzę spokojnego umysłu:)



























