O kurwa.
Reaktywacja!
Nie spodziewałam się tego totalnie.
Znaczy tak. Spodziewałm się, że powrócę do pisania i wrzucania tego w sieć, bo ostatnio aż mnie skręca, żeby dać ujście emocjom i myślom, żeby je gdzieś z siebie wyrzucić. Stanęłam natomiast przed wyborem - zakładanie nowego bloga czy powrót do starego. I jak już miałam gotowe rozwiązanie, pojawiał się kolejny dylemat, pisać jako ja czy stać się pisarko-poetką i tworzyć fikcyjny świat? Pisać porady życiowe, czy raczej tworzyć ładne słowa? Pisać szczerze do bólu, co mi nie pasuje i dać się wciągnąć w grę krytyki, i postawić siebie na wysokości obserwatora, dając sobie, tym samym uprzywilejwane - ja wiem lepiej? Czy ze skromnością i w cichości serca, z dystansem pisać o świecie naokoło, delikatną wybierając formę i treść?
O maj Gad. Wciąż nie wiem.
Jednak za radą mojej złotej i ukochanej Belli wracam tutaj. Upraszczam wszystko jak się da, czyli raczej będę po prostu pisać. Pisać. Pisać. Pisać. O wszystkim i o niczym. O tym, co wiem i czego chciałabym się dowiedzieć. O magicznych formułach tego zwyczajnego świata. O radościach i tragediach. O dylematach. O buncie. O diagnozach jakie stawiam, kiedy przyglądam się temu wszystkiemu. O pięknie i delikatnej harmonii wszechświata. Na pewno będzie dużo o ideach i dużo będzie idealistycznych poglądów. O motywacji do życia. Właściwie może o sposobach na życie? Jak, do cholery, wycisnąć z niego więcej? Jak być szczęsliwym. Jak być kobietą. Na pewno wspomnę o książkach, o muzyce, o sztuce. I o ludziach. Bo to oni są esencją mego życia. Jednak rezygnuje z wcześniejszej formy, bloga, który ma motywować. Będzie raczej: Jestem Kaśka, mieszkam w Londynie, i mówię jak jest. Chcesz, to korzystaj.
A może będzie po prostu o niczym?
Zostawiam starą zawartość, bo możliwe że jest tam coś ciekawego. A na pewno jest ona świadectwem tego kim jestem i jaką drogę przeszłam, jakie kierunki obrałam. No i chyba zabawnie będzie powrócić do tego wszystkiego po pół roku. Kim jestem dziś? Czym jest świat? Tak naprawdę wcale się nie zmieniamy. Uczymy się tylko.
Chciałam też odświerzyć wizualnie to miejsce, jestem estetką, więc chciałabym, żeby było ślicznie... Jednak wyszło jak wyszło... W ogóle nie znam się na tworzeniu stron, nawet takich podstawowych jak blogi. No i za cholerę nie mam do tego cierpliwości!!! Jedyne, co ogarnęłam, to zmiana koloru, wybrałam trochę różu, zamiast czerni, żeby nie odstraszać przypadkowych przybyszów. I nowy obrazek. Coolerski, no nie? Girl Power Forever! Zresztą na koniec stwierdziłam, że nie ma co udziwniać. Chodzi o to, żeby sobie popisać. I wysłać sygnał do wszechświata. Hej, tu jestem. Jeśli jesteś nienormalny, tą samą nienormalnością, co ja - odezwij się.
Welcome back.