piątek, 16 stycznia 2015

:)

Od kilku dni w mojej głowie powstawała bardziej tematyczna notka, ale dziś jest bardzo ważny dla mnie dzień, chciałabym więc pozwolić sobie raz jeszcze na trochę prywaty.
Jak już kiedyś wspominałam, od jakiegoś czasu byłam na treningu i u progu awansu. Starałam się o pozycję Visual Merchandisera, który jest odpowiedzialny za wygląd sklepu oraz sposób prezentacji ubrań. Wbrew pozorom (większość osób myśli, że praca ta polega na składaniu ubrań i ubieraniu manekinów, włączając mnie, 6 miesięcy temu;) jest to dość trudne zajęcie. Poznanie wszystkich technik, nauka doboru odpowiednich ubrań, kolorów, sposobów prezentowania ich, praca z różnego rodzaju sprzętem, dźwiganie, malowanie, naprawianie. Dodatkowo jednym z moich obowiązków jest podnoszenie wyników sprzedaży, musiałam więc nauczyć się analizować zestawienia oraz zacząć myśleć, jak poprzez moja pracę je poprawiać. Do tego dochodzi planowanie, nauka zarządzania swoim czasem, trenowanie innych osób i bycie menadżerem dla kolegów. Trening mój więc trwał prawie pół roku. I oto dziś w końcu mogę nazwać siebie Visual Merchandiserem. Jestem z siebie totalnie dumna. Kiedy półtora roku temu zaczynałam pracę w sklepie nigdy nie pomyślałabym, że zechcę z nim związać moją przyszłość. Całkowicie przypadkiem odkryłam, że mam do tego smykałkę- układając różnego rodzaju biżuterię. Potem dowiedziałam się, że mam także oko i poczucie stylu. W końcu, po wielu latach poszukiwań i zamartwiania się, co to będzie z moim życiem, odkryłam, że chcę moją przyszłość związać z modą. Dodatkowo miałam to szczęście, że podczas treningu zetknęłam się z pracą stylistów i faktycznie z modą, nie tylko z tym, co dzieje sie w sklepie. Nie wiem dokładnie gdzie wyląduje za parę lat, ale wiem, ze jestem na właściwej drodze! W ciągu półtora roku udało mi się awansować! Jako trzeciej z mojego sklepu na stanowisko menadżerskie, jako pierwszej na stanowisko VM. Dziś kocham moją pracę, jest ona totalnie kreatywna, pozwala rozwijać się mojej wyobraźni, do tego pracuję wśród ubrań!:) Mam ambitne plany i wiem, że zaczyna się przede mną kolejny, ekscytujący etap. Były momenty kiedy było bardzo ciężko. Były łzy, stres i kilkakrotnie chęć zmiany pracy. Jednak, mimo, że było czasami tak trudno, nie żałuję. Czuję, że jestem innym człowiekiem. Pewną siebie i tego co robię, otwartą na nowe wyzwania i nowych ludzi kobietą. Piszę to wszystko żeby podzielić się z Wami radością i pozytywną energią. Bo oto stało się -awansowałam! Mieszkając niecałe dwa lata w Londynie, niepewenie mówiąc po angielsku. Będąc przerażoną i zamkniętą w sobie dziewczyną z Polski. Jeśli więc dziś zamartwiacie się, co będziecie robić w przyszłości. Jeśli wątpicie w siebie. Jeśli wydaje się wam, że wszystko jest bez sensu, że wasze życie jest puste. Jeśli przewijacie obrazki na Supie i identyfikujecie się z tymi, które mówią: „czuję jakby cały czas ktoś mnie sprawdzał ile jeszcze wytrzymam.” Lub : „-Mam wrażenie, że Ty tylko udajesz szczęśliwą, a wewnątrz jesteś bardzo smutna.”....

Przestańcie! Życie to walka, to wyzwanie! Czas pogodzić się z tym, że ma ono dwa oblicza. To pozytywne, kiedy jesteś na fali, wiatr dmie w Twoje żagle i nic nie jest w stanie Cię powstrzymać. Kiedy ludzie przybijają Ci piątki, gratulując Twojej zajebistości. Kiedy oddychasz pełną piersią i czujesz, że o to właśnie w życiu chodzi. I to drugie…. Kiedy klęczysz na kolanach, przełykając własne łzy i nawet nie wiesz do kogo zadzwonić szukając pocieszenia. Kiedy zastanawiasz się ile i jak długo jeszcze. Kiedy nagle znika wszelka nadzieja. Jednak te ciężkie czasy mijają. Zawsze. Choćby nie wiem co. I nastają te dobre. I wtedy widzisz jak wiele nauczyłeś się przechodząc przez ten ciemny okres. Dlatego nie wątp w siebie. Nigdy. Przenigdy. Choćby cały świat zwątpił, Ty nie możesz tego zrobić. Bo życie samo przyniesie odpowiedzi na Twoje pytania. Skup się na tym, co kochasz. Rób tego jak najwięcej, nawet jeśli inni pukają się w czoło. To, co odkryłam i na co widzę w życiu coraz więcej potwierdzeń to fakt, że musisz poddać się swojemu szaleństwu, temu, co siedzi głęboko w Tobie (oczywiście pomijając osoby, które chciałyby kogoś skrzywdzić…). Wszyscy wielcy ludzie, którzy do czegoś doszli byli kiedyś nazywani szaleńcami. Van Gogh, Einstein, Jobs, Tesla, Matka Teresa, Ghandi… Wszyscy byli freakami, którzy mieli odwagę iśc pod prąd. Nie wątp nigdy w siebie. Walcz o siebie i swoje wymarzone życie. Bless!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz