wtorek, 10 lutego 2015

Wewnętrzny krytyk

Witam!!!
      Nastąpiła dłuższa przerwa związana z moim wyjazdem do Polski i szałem, który znany jest pod terminem Przygotowywania Ślubne. Miała nawet powstać notka pod tytułem: „Jak przygotować ślub i nie dać się zwariować”, a kontent miał zawierać jedno zdanie: „Nie da się”. Jednak, ku mojemu zaskoczeniu sprawy w Polsce poszły zadziwiająco łatwo i po naszej myśli, jedyne, co zostało to papierkowa robota. Także wracając do rzeczywistości, powracam znowu do bloga. Do rzeczy związanych z motywacją i fajniejszym życiem. Już od dawna chciałam napisać o czymś, co możemy nazwać wewnętrznym głosem. Dodam jeszcze jedno: stęskniłam się!
     Jest tam gdzieś w nas, w naszych głowach takie miejsce, gdzie panuje niepodzielnie pewien głosik. Kiedy wykonujemy jakąś czynność, która nie wymaga naszego skupienia, zazwyczaj cały czas do siebie wewnętrznie mówimy. Choć słyszałam teorię, że faceci potrafią to wyłączyć, jednak wydaje mi się, że gros osób ma tak, że bez przerwy do siebie gadają. Nie wiem, czy zwracacie na to uwagę, ja dopiero od jakiegoś czasu przysłuchuję się, co ten głosik mi podpowiada. Niestety zauważyłam, że bardzo często jest to persona, która mnie o coś obwinia, mówi, że coś się nie uda, oskarża mnie o różne niepowodzenia, itd. Od razu zdemaskuję tenże nieprzyjemny szept. Jest to tak zwany wewnętrzny krytyk. Głos, który powstawał w czasie naszego dzieciństwa oraz dojrzewania. Kiedy jesteśmy bardzo wrażliwi na krytykę, kiedy bardzo potrzebujemy akceptacji otoczenia. Jest to zlepek różnych krytycznych uwag, skutek strofowania i pouczania, który wrósł w naszą psychikę. Jednak z czasem głos ten się rozrasta i zaczyna nas samych sabotować. Na pewno dobrze znacie te myśli, że coś się nie uda, ze się ośmieszysz, że, „co powiedzą inni”. Te i różne hasła stopują nas przed działaniem, przed zainwestowaniem w super pomysł, czy podjęciem ryzyka. Tym samym hamują nasz rozwój, zatrzymując szanse na zmianę. Teoretycznie głos wewnętrznego krytyka powstał, aby nas chronić przed porażką, jednak ponieważ często jest on pozostawiony samemu sobie, rośnie w siłę i przekracza swoje „kompetencje”. Jak możemy temu zaradzić? Przede wszystkim należy zacząć uważniej przyglądać się swoim myślom. Przysłuchiwać się temu głosikowi. I usłyszeć, co dokładnie on szepcze. Będziecie zaskoczeni, co on tam wygaduje. Usłyszycie prawdopodobnie głos swojej mamy lub taty, nauczyciela, czy przyjaciółki, która lubiła krytykować. Usłyszycie wiele rzeczy, które nie są prawdą. W momencie, kiedy zaczniecie go obserwować już zyskacie nad nim pewną przewagę, ponieważ dopuścicie świadomość do tego, co krytyk wygaduje. Kolejnym krokiem może być refleksja lub konfrontacja. Czy krytyk ma rację i czy to, co mówi jest zgodne z rzeczywistością, czy służy mojemu dobru, czy jego słowa nie są przypadkiem zbyt mocne? Następnym etapem może stać się zastąpienie krytyka i słów pejoratywnych, słowami wspomagającymi, ciepłymi. Przecież tak naprawdę chodzi o to, by być dla siebie dobrym i, by być dla siebie przyjacielem. Każdy zasługuje na miłość, przede wszystkim Ty sam na swoją miłość. Zamień więc negatywne słowa, tymi, które zaczną Ciebie wspierać i myśl dobrze o sobie. Nawet jeśli popełnisz błąd, czy nie lepiej powiedzieć sobie: „Tym razem się nie udało, popełniłam/em gafę, ale wyciągnę z tej sytuacji wnioski i następnym razem poradzę sobie lepiej.” Zamiast: „Ty debilu, jak zwykle to samo, wstyd i hańba. Do niczego się nie nadajesz.”.
     Spróbujcie przez jeden dzień, od rana zwracać się do siebie tylko w dobry sposób, nie ważne jak mija dzień i, co się dzieje. Tylko dobre, ciepłe, pokrzepiające słowa. Pod koniec dnia zobaczycie wielką różnicę w samopoczuciu.
     Ponieważ wszystko zależy od tego, co siedzi w naszych głowach i jaki mamy stosunek do świata i siebie, już dziś zacznij ćwiczyć się w wspieraniu samego siebie. Dobre samopoczucie, wiara we własne możliwości, to droga do sukcesu. Poniżej wrzucam kilka technik do pracy z wewnętrznym krytykiem, które znalazłam robiąc mały research w sieci w tej tematyce. Znalazłam je na stronie Zwierciadła (http://zwierciadlo.pl/2014/psychologia/bezuzyteczne-analizy-jak-uporac-sie-z-krytycznym-glosem-w-glowie).
     A! Jeszcze jedno. Zadanie wbrew pozorom nie jest proste, ale warte świeczki. Zamienienie wewnętrznego krytyka w przyjaciela musi zająć trochę czasu, przecież od wielu, wielu lat zna tylko negatywne wyrażenia. Ale nie poddawajcie się, nie jesteście w tej walce sami, ja również ciągle się tego uczę. Powodzenia!

Sprawdzone techniki
Przechwałki
Przez co najmniej minutę chwal się na głos, w dowolny sposób. Jeśli uważasz, że brakuje ci powodów do przechwałek, wymyśl coś. Ta gra dopuszcza kłamstwa i przesadę. Mów, że płci przeciwnej miękną kolana na twój widok. Albo że zrobiłaś/eś dziś najlepsze na świecie zakupy. Ważne, że świetnie się bawisz, twoja energia wzrasta, a twój wewnętrzny głos uczy się, że jesteś wspaniała/y, że potrafisz. Z czasem zaangażuje się w grę i zacznie ci przypominać różne rzeczy, w których jesteś świetna/y.
Obecność na 100 procent
Kiedy twój wewnętrzny głos staje się tak natarczywy, że tracisz kontakt ze sobą, z rzeczywistością – czujesz się rozproszona/y albo oszołomiona/y – zatrzymaj się. Usiądź naprzeciwko drugiej osoby, w niewielkiej odległości i przez trzy minuty patrzcie sobie w oczy, nic nie mówiąc. Prawdopodobnie twój umysł zacznie szaleć, komentować, że to głupie. Będziesz odwracać wzrok, może nawet zaczniesz się śmiać… Wytrzymaj. Daj sobie szansę na powrót do „tu i teraz”, na pełną obecność. To ćwiczenie można też wykonać przed lustrem.
Rozpamiętywanie
Kiedy twój głos zgłasza różne pretensje i upiera się, że zawaliłaś/eś to czy tamto, wyjdź mu naprzeciw – sam/a zrób listę zaniedbań. Zapisz wszystko, co przychodzi ci do głowy: „Mogłam/em pójść na siłownię”, „Niepotrzebnie się wyrwałam/em”, „Gdybym tylko wtedy odważył/a się zadzwonić”, „To ciastko, na które się skusiłam/em, było nie tylko niezdrowe, drogie, ale jeszcze wstrętne”… Jęcz, narzekaj. Potem przeczytaj wszystko, zastanów się nad każdym punktem. Jeśli wypływają kolejne żale, dopisz je. W którymś momencie może ci się to wydać śmieszne… To ćwiczenie pozwala oczyścić umysł – kiedy pozwolisz mu wyrzucić całą tę paplaninę, odpuści.
Podpór
Dość ekstremalna technika na uporczywe poczucie winy i inne sytuacje, kiedy wewnętrzny głos nie chce dać za wygraną. Połóż się na brzuchu i podnieś jak do pompek. Utrzymaj pozycję tak długo, aż poczucie winy (lub inne uczucie, dialog) zniknie. Nieprzyjemnie? Trudno. Może następnym razem będziesz dla siebie łagodniejsza/y…












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz