Kiedyś słyszałam wywiad w którym Maciej
Stuhr opowiadał o bardzo mocnym kazaniu, które usłyszał podczas wielkanocnej
mszy. Brzmiało ono tak: „Marniejemy!” (Koniec kazania).
Chciałabym w
takim duchu, poniekąd z „ambony” mojego bloga krzyknąć i ja: NIE MARZYMY!
Pamiętacie czasy,
kiedy byliśmy dziećmi? Bez komputerów i tysiąca lekcji? Wybiegaliśmy na
pole/dwór i w samotności, bądź z innymi dzieciakami puszczaliśmy wodzę
wyobraźni. A świat zmieniał się w totalnie inną rzeczywistość. Liście były
pieniędzmi, ulepione babki z piasku wykwintnymi potrawami, a pod namiotami z
koców rozmawialiśmy z duchami. Byliśmy piosenkarzami, mafiosami, zwierzętami,
rodzinami z dziwacznymi koneksjami, ale przede wszystkim królami świata. Wraz z wiekiem
nasze marzenia się zmieniały, ja na przykład, coraz częściej wyobrażałam sobie
siebie jako nastolatkę, która ma chłopaka, paczkę znajomych, swój zespół, a wieczorami wychodzi na
przyjęcia (tutaj ukłon w stronę maminej szafy). Moje
koleżanki marzyły o lataniu samolotem i byciu stewardessą. Nauczycielką. Mamą. I tak
dalej.
A potem?
Potem dorosłam i
zapomniałam jak się to robi. Miejsce marzeń zajęły, nie wiem kiedy:
zmartwienia, problemy, planowanie, rozważanie, wspominanie, wymyślanie. I w pewnej chwili
przyszła ta refleksja: ja nie marzę! Nie wyobrażam sobie przed snem tego, co
chciałabym robić, kim chciałabym być w moim idyllicznym świecie. Moje życie
było jakby pozbawione polotu. Po prostu dałam się nabrać na dorosłość i pragmatyzm.
Na szczęście
marzenia to coś, co po prostu wiesz jak robić. Wystarczyło zamknąć oczy i pozbyć się
barier.
Spróbuj i Ty. Jeśli też dałeś się wciągnąć w labirynt dorosłości, a sto ważniejszych rzeczy zajmuje Twój czas i myśli. Powiedz ”nie” konwenansom. Szarej codzienności. Stań się na powrót dzieckiem. Usiądź
wygodnie i daj się ponieść swojej fantazji. Nie bój się, ani nie oceniaj., tylko poczuj czystą przyjemność z wyobrażania sobie siebie tylko w dobrych momentach.
Siebie wolnego i szczęśliwego.
Także naukowcy i wielkie głowy dostrzegają jak ważną rolę w naszym życiu odgrywają marzenia! Zaprzestanie
snucia marzeń jest wymieniane jako jedna z psychologicznych przyczyn umierania.
Zaniechanie wiary, że coś może nas spotkać, osłabia wolę życia. (Obok tego
drugim czynnikiem jest zaprzestanie czytania, czyli tym samym nauki i rozwoju).
* Oprócz tego
natknęłam się na informację o tym, jak dwóch lekarzy pomagało ludziom chorym
terminalnie na raka ucząc ich zdrowego myślenia, które było oparte na wierze,
że póki żyją, mogą wciąż zrobić coś dobrego dla siebie i innych. Podtrzymując
wiarę, że mogą spełnić swoje pragnienia oraz nie przestając marzyć, ludzie
chorzy po prostu przedłużali swoje życie.**
Na co więc czekasz?
Zamknij oczy i
oddaj się marzeniom! Rób to częściej, mocniej, bardziej! :)
* Znalezione w:
„Podążaj za swoimi marzeniami” D.C. Stone
** Znalezione w: http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/poradnia/art,182,marzenia-utrzymuja-nas-przy-zyciu.html)
*** Pisząc tę
notatkę słuchałam: Sorry Boys – The Sun.
Ten utwór ma w sobie coś z ulotności marzeń.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz